Sesje Elixir dla wielu internautów stały się wyznacznikiem prowadzenia finansów. Ja ze swojej strony przestrzegam przed nadmiernym zaufaniem. To tylko programik, który zawiera suche dane i pokazuje dane wyliczeniowe będące efektem wprowadzanych przez nas danych. Nie mniej nie musi się to wszystko zgadzać, bowiem różnie automaty bankowe tak naprawdę działają. Raz pracują wolniej, raz księgują szybciej – wiele zależy od tego, jaką ilość operacji muszą przeprowadzić. Jeśli jest akurat okres, kiedy w sieci dokonuje się wiele płatności, to same w sobie sesje bankowe trwają dłużnej, a godziny podawane przez sesje Elixir są niedokładne i niekiedy oszukują nawet na dwie lub trzy godziny.
Kiedy wpisują w okno wyszukiwarki frazę „sesje Elixir” to najczęściej trafiam na te same strony, są bowiem serwisy dobrze wypozycjonowane i wskazywane przez najpopularniejszą wyszukiwarkę. Co ciekawe, nigdzie nie ma komunikatu, że sesje Elixir wskazywane przez ten mechanizm programy mogą być niedokładne. Przez co wielu internautów może się dać nabrać i traktować ten serwis jako wyznacznik. A przecież to tylko niezależny od banków serwis, który zawiera błędy i nie jest na pewno aktualizowany. Do wyboru mamy tylko nazwy baków, z jakich przelewy wychodzą lub do jakich przychodzą. Ale tak naprawdę powinny się też znaleźć bardziej szczegółowe dane, bowiem klienci kont indywidualnych są inaczej obsługiwani niż klienci z kontami firmowymi. Sesje także są nieco inne, a tego niestety już sesje Elixir nie uwzględniają. A szkoda, bo być może te rozbieżności wnikają właśnie z tych niedokładności.
Na pewno pomysł an sesje Elixir (sama nazwa programu już mnie intryguje) to fajny pomysł, ale uważam, że wymaga on dopracowania i większego zaangażowania ze strony twórców. Ale perspektywa ciekawa, bo dzięki temu, że mamy sesje Elixir możemy kontrolować i sprawdzać wiarygodność naszych kontrahentów. A to w dzisiejszych czasach jest rzeczą niezbędną, bowiem łatwo jest zostać ofiarą oszustwa.